środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział VII - "Zagubiona w mroku..."

Czerwonowłosy mężczyzna siedział na czarnym tronie, leniwie przeglądając informacje, które zdołali zdobyć jego podwładni. Co jakiś czas sięgał po kieliszek wypełniony bursztynowym płynem, by jakoś złagodzić nerwy. Nie był zadowolony z tempa, jakie utrzymywali mroczni żołnierze. Mozolnie szło im wyłapywanie kolejnych ciekawostek na temat ziemskich czarodziejek, które w tym momencie stanowiły największy kłopot.
- Panie! - Do komnaty wtargnął jeden z jego sług, Hideo. Blondwłosy chłopak o czerwonym spojrzeniu, które bardzo mu kogoś przypominało.
- Czemu zakłócasz mój spokój, Hideo?
- Dowiedziałem się czegoś na temat Serenity i jej strażniczek. - Na te słowa siedzący na tronie Czarny Pan [Normalnie Voldek nam tu się wtrynił! Nie mam czasu na ciebie, Voldziu, więc wracaj tam już do swoich wieczorynek, bo jestem zajęta. Mamusia przyjdzie później] poruszył się niespokojnie.
- Mów. - Rozkazał.
Z uwagą przysłuchiwał się relacji swego najwierniejszego poddanego. Gdy ten skończył, Władca uśmiechnął się. W końcu nadszedł tak bardzo wyczekiwany przez niego moment. Teraz wystarczyło tylko poczekać na odpowiednią okazję i raz na zawsze zniszczyć Srebrny Kryształ.
***
Otworzyła szeroko oczy. Powoli, by nie obudzić śpiącej obok Michiru, wstała z łóżka. Musiała porozmawiać z Setsuną. Natychmiast.
Strażniczka Czasu czekała na nią w salonie. Wiedziała, że Uran nie odpuści i lepiej mieć to już za sobą. Dla dobra Księżniczki, jak i całego wszechświata.
- Sets, nie będę owijać w bawełnę. Co się dzieje? - spytała Tennoh, gdy tylko przekroczyła próg pokoju.
- Nie jestem w stanie tego do końca wyjaśnić. - Zaczęła Meio. - Zbliża się ostateczna bitwa. Nie wiem, kiedy ona nastąpi, ani z kim przyjdzie nam się zmierzyć. Wrota Czasu są zamknięte nawet przede mną. Jedyne, czego jestem pewna, to to, że możemy stracić Księżniczkę.
- Stracić Kociątko? Pluto, ty chyba nie mówisz poważnie, prawda? - Ku jej rozpaczy, zielonowłosa pokręciła głową.
Zacisnęła pięści. Nie pozwoli nikomu tknąć tej małej. Obroni ją, choćby miała sama zginąć. Nie podda się, dopóki Usagi nie będzie bezpieczna.
***
- Jesteś pewny, że to dobry pomysł? - Po raz setny zadała to samo pytanie, spoglądając na stojącego przed nią bruneta.
- Oczywiście. Muszę Cię chronić, a siedząc siedząc środku nie bardzo się przydam. - Stwierdził Rin, poprawiając koszulę od mundurka. Miał zacząć chodzić do tej samej szkoły, co blondynka, by móc być przy niej jak najczęściej. 
- Pamiętasz wszystko, co potrzebne?
- Pewnie. Nazywam się Ayuzawa Aoi, mam 17 lat, jestem uczniem z wymiany ze szkołą w Nowym Yorku i przez ten rok będę uczęszczał do tej szkoły. Pasi? - spytał lekko zirytowany. 
- Tak. Tylko nie przeraź się, jeśli wszystkie dziewczyny się na Ciebie rzucą. - Zaśmiała się błękitnooka. Zdawała sobie sprawę z tego, jak inni mogą zareagować na czerwonookiego. Sama przed sobą musiała przyznać, że Rin jest dość pociągający.
- Postaram się.
***
Nie zdziwiło jej specjalnie, że w szkole panuje niemałe zamieszanie. W końcu doskonale znała jego przyczynę, ale inni nie musieli tego wiedzieć.
- Minako, wiesz co tu się wyprawia? - Mako szturchnęła blondwłosą przyjaciółkę. Każdy wiedział, że jeśli chcesz mieć pojęcie, o co biega, pytaj Aino Minako. 
- Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. - Tą odpowiedzią Venus zbiła przyjaciół (nie licząc Usagi) z pantałyku.
- Aino, ty się dobrze czujesz? - Yaten przyłożył dłoń do czoła czarodziejki.
- Wszystko w porządku, Yaten. Nie musisz się o mnie martwić. - Jeszcze bardziej wszystkich zdziwiła postawa niebieskookiej w stosunku do srebrnowłosego.
Kiedyś taka sytuacja pewnie wywołałaby radosny okrzyk, a teraz? Wyraźnie go odtrąciła, jakby nie chciała mieć z najmłodszym Kou nic wspólnego.
- Okay, ja nie wnikam. Chodźmy lepiej zobaczyć, co się dzieje. - Zdecydował niebieskooki brat Sreberka. 
Weszli na teren szkoły, niemal od razu wyłapując w konwersacji mijanych dziewczyn, że chodzi o ucznia z wymiany, który miał dzisiaj do nich przybyć. Jak się okazuje, do klasy, gdzie uczą się nasi bohaterowie. I rzeczywiście, pięć minut po dzwonku, w drzwiach klasy stanął nauczyciel wraz z brunetem.
Usagi uśmiechnęła się pod nosem. Jego przemiana w normalnego nastolatka wyszła jej genialnie. Niewiele się zmieniło. Rin wyglądał teraz tylko odrobinę młodziej i zniknęły jego rogi. Miał też we włosach czerwone pasemka.



- Matko, jaki przystojny. - Wyraźnie usłyszała przyciszony głos Minako. Zachichotała cicho. Zielonooki będzie zazdrosny, tego była pewna. Już od jakiegoś czasu czuła, że ta dwójka ma się ku sobie, ale za nic w świecie się do tego nie przyznają.
Wracając jednak do Rin'a. Nauczyciel kazał mu powiedzieć parę rzeczy o sobie. Odango lekko się spięła. Miała nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.
- Chłopcze, może powiedz nam coś o sobie? Twoje zainteresowania, z jakich przedmiotów jesteś najlepszy - nakazał Sakai-sensei.
- Hai, hai. Nazywam się Ayuzawa Aoi. Jestem uczniem z wymiany i przez ten rok będę uczęszczał do tego liceum. Interesuję się wszelkich rodzajów sportami i aktorstwem. Jeśli chodzi o przedmioty, to najlepszy jestem z angielskiego i matematyki. - Krótka, ale zwięzła wypowiedź. To powinno choć trochę zaspokoić ciekawość uczniów.
- Dobrze, usiądź tam, gdzie jest wolne miejsce. 
Aoi rozejrzał się po klasie. Nagle uśmiechnął się pod nosem i rzekł:
- Dawno się nie widzieliśmy, Usagi. - Patrzył przy tym wprost na blondynkę.
- Rzeczywiście. Kopę lat, Aoi - odparła Tsukino.
W klasie wybuchło zamieszanie. Nikt nie miał pojęcia, że Odango zna Ayuzawę. Dziewczyny zaciskały pięści, żałując, że nie są na jej miejscu. Chłopcy, a w szczególności Seiya, także nie wydawali się być zadowoleni z obrotu spraw. Ciemnowłosy, nic sobie z tego nie robiąc, usiadł na jedynym wolnym miejscu, tuż obok reinkarnacji Serenity.
Gdy tylko zadzwonił dzwonek na przerwę, Minako w dwóch susach znalazła się przy Usie, ciągnąc ją ze sobą na dach szkoły. Korzystając z tego, że blondynka się oddaliła, wokół Aoi'ego zebrała się spora grupka płci przeciwnej.
***
- Minako, o co chodzi? - spytała niebieskooka, choć wiedziała, jaka padnie odpowiedź.
- Powiedz mi... - Chwila napięcia. - Kim jest ten boski przystojniak?!
Spodziewała się tego pytania. Jak dobrze, że zdołała przewidzieć jej reakcję i ułożyła wcześniej scenariusz tej rozmowy. Znając życie Mina od razu pochwyci haczyk i nie będzie większych problemów.
- Jesteśmy starymi przyjaciółmi. Poznaliśmy się, jak mieliśmy po sześć lat. Ale po roku on wyjechał. Zdołaliśmy jednak utrzymać kontakt, więc wiedziałam, że to on będzie nowym uczniem - odpowiedziała szybko.
- I nic mi nie powiedziałaś?! Ty mała jędzo!
- Oj tam, oj tam. 
- Ja ci zaraz dam "Oj tam, oj tam", wredoto jedna! - krzyknęła rozjuszona Minako. Jeśli chodzi o miłość (lub facetów), Aino nie wybacza tak łatwo. A widziała, że Usagi zachowuje się przy tym całym Aoim inaczej, niż przy Mamoru, czy Seiyi. Dlaczego? Pojęcia nie miała. W sumie, jeśli wierzyć opowieściom Usagi, czerwonookiego znała najdłużej, więc nic dziwnego. - Usagi-chan...
- Słucham? - Odango spojrzała na Minę.
- Aoi... Jesteście przyjaciółmi? Czy to coś więcej? - To pytanie zaskoczyło Odango. Widocznie pomyliła się co do Miny.
- O-oczywiście, że p-przyjaciółmi - wyjąkała, czerwona aż po cebulki włosów.
Ta reakcja bardzo zaciekawiła Venus. Usagi jeszcze nigdy się tak nie zachowywała. Czyżby to Ayuzawa był tym, kogo wybrało serce Tsukino? Ale w końcu mogła się jąkać z oburzenia, które nie pozwalało jej normalnie mówić. Wojowniczka Miłości kompletnie nie wiedziała, co począć z błękitnooką przyjaciółką. Znowu.
***
W tym samym czasie Seiya "rozmawiał" z nowym uczniem [czyt. trzymał go za koszulę i darł się, skąd Aoi zna Usę. Tak, Pan Muzyk jest zazdrooosny]. Prawie wychodził z siebie na myśl, co mogło łączyć tą dwójkę. Nie wiedząc właściwie dlaczego, był zazdrosny. I to bardziej, niż o Chibę, który który końcu był narzeczonym złotowłosej. W sumie, dlaczego ten facet sprawia, że zachowuje się jak idiota? Przecież to tylko stary przyjaciel Serenity. Nie ma powodu do zazdrości. Ale nawet to nie potrafiło go przekonać.
- Puścisz ty mnie w końcu? - spytał znudzony brunet.
Niebieskooki już otwierał usta, by znów zacząć serię niekończących się pytań, gdy odezwał się kolejny głos:
- Seiya, co ty wyprawiasz? Puść go! - Bez wątpienia głosik należał do Sailor Moon. Kou od razu usłuchał i cofnął się o parę kroków. Odwrócił wzrok. Nie chciał, by była na niego zła. - O coś się pokłóciliście, że wyglądałeś, jakbyś miał zamiar go zabić? Co ty sobie w ogóle myślałeś?! O ile się nie mylę, nie miałeś do tego żadnych powodów, więc czemu?! 
- Gomen, Odango. 
Po tych słowach odszedł, nie oglądając się za siebie. Usagi poczuła znajome ukłucie w sercu. Zraniła go. Nie chciała tego zrobić, to jakoś samo wyszło. Chciała tylko jakoś ukryć magiczne zdolności Rin'a. A zamiast tego? Straciła przyjaciela...
^^^
Jeny... Dlaczego ja nie umiem choć raz napisać rozdziału na czas? Nie wiem. Rozdział do kitu, wiem. Zresztą, jak zawsze. Ale zmotywował mnie fakt, że dziś nareszcie skończyłam 13 lat! Kurde, szybko zleciało. Okay, ja już nie przynudzam. Nie wiem, kiedy kolejny rozdział. Będzie, jak napiszę, tyle powiem.

Pozdro!
~ Halley S.

niedziela, 12 lipca 2015

"Zaginiony Symbol" - Prolog

Byłam normalną szesnastolatką z typowymi dla mojego wieku problemami. Zawsze uśmiechnięta, beztroska i żywiołowa. Nie było dnia, żebym nie narobiła jakiegoś hałasu. Zawsze wtedy ludzie na mnie patrzyli, a niektórzy nawet za mną wołali "Hej, niebieskowłosa dziewucho!". Zwykle wtedy byłam daleko, więc mogłam udawać, że nikogo nie słyszę. Zdarzało się też, że po prostu miałam słuchawki na uszach, więc tak czy siak, nigdy mnie nikt nie zatrzymał. Zresztą, ludzie szybko zapominają o takich drobiazgach. Ja tylko nieco hałasowałam, nigdy niczego nie zniszczyłam.
Wyglądałam dość nietypowo, więc moja czupryna była rozpoznawalna prawie wszędzie. Miałam długie do pasa niebieskie włosy i fioletowo-błękitne oczęta. Byłam dość wysoka, jak na swój wiek. Wiele osób uważało, że jestem bardzo ładna, ale nie bardzo im wierzyłam. Wiecznie miałam na głowie nieład, moja skóra była niemalże biała. Poza tym nie zachowywałam się nawet jak dziewczyna. Ubierałam się jak chłopak, zachowywałam się jak chłopak, wolałam kumplować się z chłopakami. Nie byłam więc normalna. Choć pewne wydarzenie sprawiło, że stałam się jeszcze bardziej nienormalna...
^^^
Hej. Tak wiem, rozdział wstawiłam przed chwilą, ale chciałam, żebyście zobaczyli także prolog odświeżonego ZS. Tak jak poprzednio, będzie to opowiadać o Natalie "Lia" Jones, która będzie naszą nową czarodziejką. Tym razem będzie jednak nieco inaczej.

Pozdro!
~ Halley S.

Rozdział VI. - "Zagubiona w mroku..."

Mijały dni. Wszystko wydawało się wracać do normy. Innerki oraz Sailor Starlights zaczęły edukację w ostatniej klasie liceum. Wszystkich zaskoczył fakt, iż mimo nie chodzenia do szkoły przez pół roku, Tsukino dobrze radziła sobie z materiałem. Ich księżniczka nareszcie dojrzała. Może nawet bardziej, niż one same. Była taka poważna. Owszem, uśmiechała się i żartowała z innymi, ale... Nie była już tą samą Tsukino Usagi. Jej ruchy były pełne gracji, słowa idealnie dobrane. Nauczyciele kręcili głowami próbując odnaleźć podobieństwo między roztrzepanym nieukiem, a inteligentną damą, którą stała się blondynka.
Błękitnooka zmieniła się także pod względem sportu i spożywania pokarmów. Uprawiała różne sporty (w których, trzeba przyznać, całkiem nieźle sobie radziła), jadła mniej i zdrowiej. Rzadko kiedy pozwalała sobie na słodycze. Powoli przyzwyczajali się do jej nowej wersji, choć brakowało im dawnej Tsukino. 
Sama blondynka próbowała znów być dawną sobą, ale już nie potrafiła śmiać się, jak kiedyś. Nie mogła się zmienić na powrót. Nie po tym, czego doświadczyła w przeciągu ostatniego roku. Bała się, że nie da rady, a Rin się uwolni i zniszczy wszystko, co kocha nastolatka. Ten strach nie pozwalał jej błyszczeć, jak dawniej. Mimo tych wszystkich słów, jej serce i dusza wciąż pozostawały w objęciach ciemności. Ciemności, której mrok niejedną już pochłonął istotę.
- Usagi-chaan! - Z zamyślenia wyrwał ją krzyk Minako. Podniosła głowę, wyglądając zza sterty książek stojącej przed nią.
- Słucham? - Uśmiechnęła się niewinnie. Znowu odpłynęła.
Ciągłe obawy nie dawały jej spać, więc spoglądała na Aino półprzytomnie. Cienie pod oczami mocno odcinały się na bladej skórze reinkarnacji Księżycowej Księżniczki. Włosy w nieładzie, ledwo przeczesane i na szybko upięte w odango. Kokarda od mundurka była krzywo, a broszka ledwo się trzymała. Dziewczyna naprawdę źle wyglądała. Mimo powrotu do normalnego życia dalej była bardzo skryta i tajemnicza. Nie potrafiła się przełamać, by opowiedzieć innym o swoich zmartwieniach.
- Dobrze się czujesz? Nie wyglądasz najlepiej. Powinnaś się położyć. - Minako patrzyła na drugą blondynkę zatroskana. Wydawała się być taka przygnębiona. 
- Wszystko w porządku. Jestem po prostu trochę zmęczona.
Nie chciała, by przyjaciółka się o nią martwiła. Od kiedy nareszcie wyszła ze swego pokoju i znów otworzyła się na ludzi, starała się nie okazywać innym swych zmartwień. Nie chciała psuć im humorów, a zdradzając swoją małą tajemnicę mogła wszystko zniszczyć.
Nagle poczuła, że robi jej się słabo. Doskonale wiedziała, co to oznacza. Znów ją wzywał, znów chciał ją złamać. Nie potrafiła temu zapobiec. Ciemność pochłonęła ją całkowicie.
~~~
Otworzyła oczy, wiedząc, że i tak nic nie ujrzy. Myliła się. Dalej było dość ciemno, ale potrafiła zobaczyć swego rozmówcę. Nie wyglądał staro. Mimo wszystko musiała przyznać, że był nawet przystojny. Miał czarne włosy, opadające lekko na czerwone, błyszczące tajemniczym blaskiem oczy.


- Witaj, Serenity. - Mężczyzna odezwał się pierwszy.
- Więc tak wyglądasz. Rin. 
- Owszem. To moja prawdziwa forma. Ale nie przyszliśmy tu rozmawiać o moim wyglądzie. Myślisz, że to ja jestem głównym zagrożeniem, prawda?
- A nie? Niby kto od roku grozi mi, że przejmie nade mną kontrolę i zabije moich przyjaciół? - Coś jej tu nie pasowało. Już nie miał tego złowieszczego głosu. Rozmawiał z nią normalnie, nie próbował jej przestraszyć.
- Twoja matka, Queen Selene, poprosiła mnie, bym sprawdził, jak wielka jest siła twej woli. Miało Cię to przygotować do tego, byś stanęła naprzeciw prawdziwego wroga. - Usagi coraz bardziej się w tym gubiła. Rin nie był jej wrogiem? Skoro nie on, to kto? 
- Skąd mam wiedzieć, że mówisz prawdę? - spytała cicho.
- Rin nie kłamie, droga córko. - Obok mężczyzny pojawiła się Bogini Księżyca we własnej osobie.
- Okaa-san?
- Tak, Serenity. Przyszłam tu, by wyjaśnić ci to wszystko. Miałaś rację co do tego, że Rin sprawdza wojowniczki, ale  robi on to po to, by zobaczyć czy są godne bycia Strażniczkami Planet. Robi to na moją prośbę. - Białowłosa mówiła bardzo szybko, niebieskooka ledwo była w stanie zrozumieć te słowa, ale gdy do niej dotarły, wstrząsnęły nią. Rin wcale nie był zły.
- Moim zadaniem było sprawdzić, czy zrobisz wszystko, by ochronić przyjaciół. Dowiodłaś, że jesteś gotowa. - Te słowa wypłynęły z ust Rin'a.
- Gotowa? Na co? - Dziewczyna nie mogła tego wszystkiego pojąć. To było dla niej za dużo, jak na jeden raz. 
- Gotowa, by stawić czoło uosobieniu Chaosu. Nie ciałom, które opętał. Jemu samemu. - Wytłumaczył czerwonooki.
- Czyli... Nie pokonałam go wtedy?
- Niestety, nie. Aby zwyciężyć, musisz go unicestwić, nie rozproszyć. - Matka nastolatki starała się jej to przekazać najlepiej, jak umiała.
- Ale jego nie da się zniszczyć! - Jak miała zniszczyć Chaos? Przecież wielu próbowało i nikt nie wyszedł z tej potyczki żywy. Dobrze o tym wiedziała.
- Jest jeden sposób. Jednak więcej nie możemy ci powiedzieć. Będę ci pomagać, ale odpowiedź musisz znaleźć sama. - Zakończył brunet.
- Jak masz zamiar mi pomóc? - spytała następczyni tronu.
- Za twoją zgodą jestem w stanie opuścić pieczęć i działać pod ludzką postacią.
- Czy to na pewno nie jest iluzja, która ma na celu pozwolenie ci zapanować nad światem?
- Gdyby tak było, nie gadałbym tego wszystkiego tylko zaczął paplać i tym, jak bardzo się zmieniłem pod twoim wpływem. Uwierz mi, Serenity. Czy też raczej Tsukino Usagi. - Uśmiechnął się lekko. Nie kłamał, czuła to. Zastanawiała się tylko, jak to możliwe. - To jedna z twoich nowych mocy. Od kiedy uznaliśmy, że naprawdę nadszedł czas, Selene odblokowała twoje ukryte zdolności, o których do tej pory zapewne nie miałaś pojęcia. Więcej ci nie powiem. Z biegiem czasu sama wszystko zrozumiesz.
~~~
Obudziła się w łóżku Minako, u której dzisiaj postanowiła się pouczyć. Nad nią wisiała zmartwiona Venus.
- Usagi-chan! W porządku? 
- Taak... Nic mi nie jest. - Powoli podniosła się do pozycji siedzącej. - Chyba już pójdę do domu.
- Jesteś pewna? Może Cię odprowadzić? - Aino wyrzucała z siebie pytania z prędkością karabinu maszynowego.
- Mina-chan, nic mi nie będzie. To tylko zmęczenie. Prześpię się trochę i wszystko wróci do normy. - Uśmiechnęła się pokrzepiająco.
Po kilku minutach negocjacji blondynka blondynka kokardą we włosach zrezygnowana żegnała przyjaciółkę, stojąc w otwartych drzwiach, uważnie obserwując każdy ruch Tsukino. Bała się, że błękitnooka może może każdej chwili znów upaść. Jednak wiedziała, że nie da rady jej dłużej przetrzymać u siebie. Odango była zbyt uparta.
***
Usagi po zaledwie piętnastu minutach wbiegała po schodach, chcąc zaszyć się w swoim pokoju. Musiała to N spokojnie przemyśleć. Zastanowić się, czy powinna zaufać mężczyźnie uwięzionemu w jej ciele. To wszystko wydawało się być prawdziwe. Nie wyczuła żadnego kłamstwa.
Rozmyślając tak, nie zauważyła postaci w ciemnej szacie, która przyglądała się temu wszystkiemu zza okna jej pokoju. Kaptur uniemożliwiał ujrzenie twarzy osobnika. Jedyne co można było zobaczyć, to złowieszczy uśmiech zdobiący tą twarz.
- Mój Pan będzie bardzo zadowolony. - Po tych słowach postać zniknęła, pozostawiając po sobie smugę czarnego światła...
^^^
Zdziwieni? Tak, nasz Rin wcale nie jest zły. Z początku to, co napisałam nie było moim zamysłem, ale teraz mam nowe plany co do tego opa, jak zdążyliście zauważyć. Mam nadzieję, że nie zawiodłam was tym rozdziałem i dalej będziecie czytać to opowiadanie.

Pozdro!
~ Halley S.

piątek, 26 czerwca 2015

Rozdział V - "Zagubiona w mroku..."

W milczeniu obserwowała złotowłosą towarzyszkę. Próbowała odgadnąć, co też dzieje się w umyśle i sercu następczyni tronu Księżyca. Z jakimi problemami się zmaga i jak można jej pomóc. Przygryzła nerwowo wargę. Milczenie Serenity przedłużało się niemiłosiernie. Co robić? Jak to ująć, by jej nie spłoszyć? Minako bardzo bała się o Tsukino. Przerażała ją myśl, że może znów stracić przyjaciółkę.
Już miała otworzyć usta, by zadać pierwsze pytanie, gdy uprzedziła ją błękitnooka:
- Zanim cokolwiek powiesz, chciałabym, abyś odpowiedziała na me pytanie. - I znów ten poważny ton. 
- Oczywiście, Princess. 
- Czy słyszałaś o bliźniaczej siostrze mej świętej pamięci matki, Bogini Selene? - To pytanie wywołało mętlik w głowie Aino.
- Czy masz może na myśli Mitsuki? Tą, która na rzecz Selene zrzekła się tronu i pozostała w cieniu swej młodszej siostry? - Blondynka z kokardą we włosach próbowała sobie to wszystko poukładać. Dlaczego Usagi pytała ją o swoją ciocię? Czyżby miała związek z tą dziwną pieczęcią? W sumie nigdy wcześniej tego znaku nie widziała.
- To dlatego, że wtedy Rin siedział siedział ukryciu. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że spoczywa on w moim ciele. - Wyjaśniła. - Objawił się dopiero po pokonaniu Galaxii. Nie wiedziałam, kim jest. Słyszałam tylko jego głos.
Niespodziewanie przez głowę Aino przepłynęły wspomnienia Usagi. Wyraźnie czuła jej strach, choć nie znała jego przyczyny. Ta ciemność i ten głos... Miała wrażenie, że gdzieś go już słyszała.
- Każda wojowniczka kiedyś się z nim zetknęła. Każdą wystawił na próbę. Nie wiadomo, czego chciał od nich, ale nadchodził czas, że każda, nieważne jaka Sailor Senshi, musiała się z nim mierzyć. - Reinkarnacja Księżycowej Księżniczki wydawała się być zamyślona. Venus, pomimo największych starań, nie potrafiła rozgryźć swej Princess. To wszystko ją przytłaczało. Nie wiedziała, jak ma postąpić, jak pocieszyć załamaną przyjaciółkę. 
- Usagi-chan. - W końcu zdecydowała się coś powiedzieć. - Nie rozumiem tego wszystkiego, o czym mówisz, nie wiem, z jakimi problemami się mierzysz. Jednak wiedz, że zawsze będę po Twojej stronie. - Uśmiechnęła się delikatnie, a Tsukino odwzajemniła gest.
Poczuła się szczęśliwa. Nie wiedziała, czemu tak jest, ale Mina zawsze potrafiła poprawić jej humor. Mimo tych sprzeczek, które czasami między nimi wybuchały, dobrze się czuła na myśl, że może jej o wszystkim powiedzieć, choć jeszcze nie zamierzała tego uczynić.
- Wiesz, chyba już pora wracać. Robi się ciemno.
Rzeczywiście, niebo przybierało różowo-pomarańczowy odcień, który towarzyszył zachodzie słońca. Pora było się zbierać. Na pewno wszyscy zastanawiają się, gdzie na tak długo zniknęły. Powinny już się zbierać. Tak więc, ruszyły ku iskrzącemu od ostatnich promieni słonecznych miastu. Serenity odprowadziła Sailor Senshi do jej domostwa, a następnie sama wróciła do siebie. Ikuko wprost nie mogła nadziwić się wyglądzie córki. Przez pół roku siedzenia w zamknięciu bardzo się zmieniła. Włosy sięgały do ziemi i nawet po upięciu ich w charakterystyczne dla dziewczyny odango końcówki dotykały podłogi. Bardzo wyraźne cienie pod oczami, umęczona, ale uśmiechnięta twarzyczka. Kobieta się rozpłakała. Tak dawno nie widziała swojej córeczki. Rzuciła się jej na szyję, mocząc bluzkę nastolatki swymi łzami.
- Mamo, już dobrze. - Usagi kompletnie nie miała pojęcia, co robić.
- Moja mała córeczka. - Kobieta najwyraźniej nie miała zamiaru prędko przestać. Blondynka westchnęła cicho. Będzie musiała się przyzwyczaić.
W poniedziałek pójdzie do szkoły. Po raz pierwszy od pół roku. W ogóle, już zacznie się nowy rok szkolny. Całe szczęście, że uczyła się w domu. Najdziwniejsze było to, że rozumiała prawie wszystko, co zapisane było na kartkach podręczników. No cóż, przynajmniej nie miała roku w plecy. Inaczej musiałaby codziennie chodzić na korepetycje, a i to by nie pomogło. 
Czuła się z tym wszystkim dziwnie. Jeszcze wczoraj siedziała odizolowana od świata, próbując udawać, że nie istnieje. A dziś? Znów było tak, jak przed laty. Zanim została Sailor Moon, zanim poznała prawdę o sobie. Z jakiegoś powodu jej ulżyło. Nie musiała już udawać, że nie słyszy wołań swych bliskich, że jej nie ma, że nie istnieje.
W końcu, po paru godzinach, gdy emocje opadły, wróciła do swojego pokoju. Potrzebowała chwili samotności, której jednak nie zaznała, bowiem w pomieszczeniu czekała na nią Luna.
- Usagi-chan, musimy porozmawiać. Chodzi o to, co powiedziałaś. - Kotka była poważna. Blondynka domyślała się już kierunku tej rozmowy. - Ta pieczęć. Więzi Rin'a, prawda? To dlatego odcięłaś się od nas?
Błękitnooka milczała. Nie mogła jeszcze niczego im powiedzieć. Była pewna, że Luna opowie o wszystkim reszcie. A tego nie chciała.
- Usagi, proszę. Odpowiedz mi.
- Nie mogę. Wybacz, Luno. Jeszcze nie czas. - W końcu odpowiedziała, jednak nie tego spodziewała się kocica. 
- Rozumiem. Dobranoc, Usagi.
Spojrzała jeszcze na swą podopieczną i opuściła posiadłość Tsukino...
^^^
Z racji tego, że dziś oficjalnie skończyłam podstawówkę, mam dla was Nowy rozdział. Mam nadzieję, że się podobało.

Po raz ostatni jako uczennica podstawówki,

~ Halley S.

niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział IV. - "Zagubiona w mroku..."

Stali pod jej drzwiami. Znów próbowali przekonać ją, by ich wpuściła. I nagle... Stało się coś, na co czekali od jakiegoś tygodnia. Usłyszeli bowiem dźwięk przekręcanego w zamku klucza, a po chwili ktoś nacisnął klamkę. Wrota otworzyły się w towarzystwie głośnego skrzypu, a w nich ujrzeli drobną postać niebieskookiej blondyneczki. Wszystkich zamurowało. Nie mogli uwierzyć, że aż tak się zmieniła. Bardzo schudła, włosy ciągnęły się za nią smętnie po podłodze. Ale to, co przeraziło ich najbardziej, to jej oczy. Kiedyś bił od nich blask. Teraz zanikł, pozostawiając po sobie pustkę.
- Usagi-chan? - Minako chciała się upewnić, że nie ma zwidów.
- Ohayo, minaa. - odparła, jednak nie uśmiechnęła się, jak kiedyś. Jej twarz pozostała obojętna, jakby smutna. - Wejdźcie.
Przesunęła się, by wpuścić gości do swego pokoju. Jak bardzo się w nim zmieniło przez ten rok. Już nie był przytulny i wesoły. Zmienił się wraz z właścicielką. Ściany przemalowane na czarno-niebieskie, wszystkie bibeloty pochowane. Wydawać by się mogło, że nikt w nim nie mieszka. Jedynym dowodem na to, że ktokolwiek tu przebywał, są leżące na biurku książki i zeszyty. Widać było, że były używane niedawno.
- Napijecie... Czegoś... - już dawno nie miała gości. Niemalże już zapomniała, jak to jest. Ciężko jej było przypomnieć sobie podstawowe zwroty grzecznościowe. Tak dawno z nikim (żywym) nie rozmawiała. Nawet do siebie się często nie odzywała. - Napijecie się czegoś?
- Nie, dzięki. - odpowiedziała w imieniu wszystkich Tennoh.
- Princess... Zapewne wiesz, po co tu przybyliśmy. - zaczęła oficjalnie najstarsza z Sailor Senshi.
- Oczywiście. Jestem świadoma powodu tej wizyty. - odpowiedziała jej Tsukino tym samym tonem. - Udzielę odpowiedzi, lecz nie obiecuję, iż będzie ona kompletna.
Wszystkich zatkało. Kiedy ta wiecznie uśmiechnięta dziewczyna tak spoważniała? Tego było już chyba za wiele. Zastanawiali się, czy w ogóle jest jakaś szansa na zrozumienie jej czynów. Coś musiało się stać. Przecież to niemożliwe, żeby aż tak się zmieniła. Okay, może minął rok, ale żeby tak diametralnie inna osoba z niej była?
- Więc... Chcielibyśmy dowiedzieć się, co się z Tobą dzieje? Przyszłość się zmienia, jednak nie jestem w stanie określić, co się dokładnie stało. Wrota Czasu stoją zamknięte nawet przede mną. Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że jest to coś związanego z Tobą, Księżniczko. - ciągnęła Pluto.
- Wiem o tych zmianach. Są związane z pewną klątwą. Tak, jak moje przyszłe ja nie spotkało Nehellenii, ani nikogo podobnego, tak samo nie dowiedziała się o klątwie, która została na mnie nałożona. W moim przypadku niestety nie zdołano jej usunąć. - odparła złotowłosa, a wszystkich zamurowało. Jaka klątwa?
- O jakiej klątwie mówisz, Tsukino-san? - spytał niepewnie srebrnowłosy.
- Klątwa... Może to jednak złe słowo. Chyba raczej pieczęć będzie bardziej pasować. - podwinęła swoją bluzkę, by każdy z zebranych mógł zobaczyć dziwny znak na jej brzuchu. - Opowiem Wam o wszystkim, ale nie teraz. Zrozumiecie, gdy przyjdzie czas.
Wyszła, zostawiając ich samych. Musieli to sobie przemyśleć. Ona sama zeszła na dół. Nikogo nie było w domu. Zapewne rodzice w pracy, a Shingo w szkole. Zostaje jedno pytanie. Skoro ich nie ma, to jak wszyscy dostali się do jej domu?
"To teraz nieważne. Muszę się przewietrzyć..." - myślała, wkładając buty.
Pobiegła na wzgórze Kobu. To samo, na które kiedyś zaprowadziła ją Haruka. Lubiła to miejsce. Miało w sobie coś, co potrafiło ją uspokoić niemal tak samo, jak melodia pozytywki, którą miała w kieszeni. Usiadła na usianej trawą ziemi. Wiatr rozwiał jej długie włosy, lecz nie był na tyle silny, by porwać je w górę. Odetchnęła głęboko. Dawno tu nie była. Całkowicie rozumiała Panią Wiatru, która często biegała tu z samego rana. Sama nie mogła zrozumieć, jak wytrzymała bez przychodzenia tu.
- W takich sprawach jakoś miałam silną wolę. Ale jak mi do drzwi walą, to już obojętna być nie mogę... A myślałam, że już się na to uodporniłam. - rzekła cicho do siebie.
Nagle znalazła się w znajomej ciemności. Mogła się tego spodziewać. Zawsze wzywał ją w najmniej odpowiednich momentach. A ona nie mogła temu zapobiec.
- Czego znowu chcesz, Rin? - spytała mrok.
- A czego mogę pragnąć?
- To było pytanie retoryczne, baka. - teraz, gdy oni znali choć cząstkę tego wszystkiego, poczuła, że wracają jej siły do dalszej walki z NIM. 
- Wiesz, nie radziłbym mnie tak nazywać. Dobrze wiesz, że mogę się uwolnić w każdej chwili i zabić Twoich przyjaciół.
- Myślisz, że Ci na to pozwolę?
- Nie mów 'hop', póki nie przeskoczysz. Pamiętaj, Serenity. Ja jestem najczystszym złem. Nawet Ty nie jesteś w stanie mi się przeciwstawić.
Wszystko wróciło do normy. Westchnęła. Te rozmowy ją męczyły. Zawsze wałkowali ten sam temat. Wcześniej bała się, ale teraz... Dzięki swoim bliskim odnalazła siłę. W końcu... Gdyby nie oni, nigdy nie pokonałaby żadnego wroga. Nie była jeszcze gotowa powiedzieć im całej prawdy, ale postanowiła posłuchać rady Selene i nie zamykać swojego serca. W końcu to ono było jej mocną stroną. To dzięki temu wygrała te wszystkie bitwy, choć nie udałoby się jej bez pomocy pozostałych Senshi, Endymiona, czy kogokolwiek innego. Zawsze to wiedziała, ale... Nie chciała ich narażać. Wolałaby już poświęcić własne życie w ich obronie, niżeli by oni mieli to zrobić. Tyle, że właśnie tak zwykle było. Według nich była najważniejsza, bo ma być przyszłą Królową Wszechświata. Neo Queen Serenity, tak kiedyś ma brzmieć jej tytuł. U jej boku zaś powinien stać Neo King Endymion, z którym założy rodzinę i pocznie Małą Damę, czy inaczej ChibiUsę. Nie wiedziała, czy naprawdę tego chce, ale obowiązek, to obowiązek.
"Słuchaj głosu serca..." - usłyszała nagle głos Selene, jednak jej postać nie była widoczna.
- Postaram się, mamo. - odpowiedziała jej cicho reinkarnacja Księżycowej Księżniczki. 
***
Oni zaś nadal stali we wnętrzu jej pokoju. Nie mogli wyjść z szoku. Klątwa? Pieczęć? O co w tym wszystkim chodziło? Pewnie i tak mieli się dowiedzieć, ale kiedy? Czy w ogóle młoda Tsukino cokolwiek im wyjaśni?
- Nigdy nie zrozumiem tej dziewczyny - rzekła w końcu Hino, przerywając ciszę.
- Nie Ty jedna. - Zgodziła się z nią Mako. Ogółem każdy pokiwał głową. Nic nie zrozumieli. Nawet Setsuna, Hotaru, Mamoru, Ami czy Taiki. A to oni byli ci najbardziej pojętni. Dobra, Rei i Kakyuu też, ale to pierwsza piątka była inteligentami wszystkich operacji.
- To co teraz? - spytała Aino.
- Nie wiem, Minako-chan. Nie rozumiem już niczego - odpowiedziała jej Ami. - Tak bardzo się przez ten rok zmieniła. To już nie jest ta Tsukino Usagi, którą znamy. 
- Z pewnością. Ale musimy to zaakceptować. Ona jest teraz najważniejsza. Nie możemy się od niej odwrócić. Dopiero, co ją zobaczyliśmy po tak długim okresie  - rzekła Minako i wyszła. Miała zamiar ją znaleźć i porozmawiać. Wyjaśnić sobie z nią wszystko. Wiedziała, że to wszystko może ją nieźle zszokować, ale chciała wiedzieć, by móc być przy niej. To był jej obowiązek jako Sailor Venus - strzec swojej księżniczki i być razem z nią nawet w najtrudniejszych chwilach.
Długo zeszło jej znalezienie blondwłosej przyjaciółki. Znalazła ją na wzgórzu, o którym kiedyś wspominała jej Michiru. 
-Usagi-chan? - Na dźwięk głosu Aino, postać niebieskookiej lekko drgnęła. 
- Minako. Nie słyszałam Cię.
- Musimy porozmawiać. - Z lekkim wahaniem Senshi przysiadła się do przyjaciółki.
- Wiem. Nie wiem, czy zdołam ci to wszystko wyjaśnić. Wam wszystkim. Nie powiem ci wszystkiego. To jeszcze nie czas. Jest jednak rzecz, o której póki co powinnaś wiedzieć tylko ty. - Tsukino była bardzo tajemnicza. 
Co chciała przekazać Venus? Jakie tajemnice skrywala przed światem? Miało się to wkrótce okazać.
^^^
Ohayo. Gomene, że rozdziału tak długo nie było. Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale nie mogę jakoś zabrać się za pisanie tego opa. W ogóle, wena mi ostatnio siadła. W końcu zdołałam jakoś napisać ten rozdział, ale nie jestem z niego zbyt zadowolona. Jest druga w nocy, a ja padam. Do napisania tego rozdziału zmotywowała mnie oczywiście Fanka, której serdecznie dziękuję za postawienie mnie na nogi. Postaram się wziąć w końcu za tego bloga, ale szczerze mówiąc nie wiem, kiedy będzie rozdział. 
Mam nadzieję, że się wam podobało. Przepraszam, jeśli są tu jakieś błędy. Jestem padnięta i nie mam siły ich sprawdzać.

Pozdro!
~ Halley S.